Follow us on social

Co w Warszawie

Follow us on social

Trzy billboardy za Ebbing, Missouri. Faworyt w oscarowym wyścigu od lutego w kinach!

Wyróżniony 6 nominacjami do Złotych Globów i nagrodą za scenariusz na festiwalu filmowym w Wenecji 2017 mroczny komediodramat w reżyserii nagrodzonego Oscarem Martina McDonagha („Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj”) na ekranach kin pojawi się już 2 lutego. 

Małe miasteczko na amerykańskiej prowincji. Od morderstwa córki Mildred Hayes (nagrodzona Oscarem Frances McDormand) upłynęło kilka miesięcy, a lokalna policja nadal nie wpadła na trop sprawcy. Zdeterminowana kobieta decyduje się na śmiałe posunięcie: wynajmuje trzy tablice reklamowe na drodze wiodącej do miasteczka i umieszcza na nich prowokacyjny przekaz, skierowany do szanowanego przez lokalną społeczność szefa policji, szeryfa Williama Willoughby’ego (nominowany do Oscara Woody Harrelson).

Gdy do akcji wkracza zastępca szeryfa, posterunkowy Dixon (Sam Rockwell) – niezrównoważony, porywczy maminsynek, któremu zarzuca się zamiłowanie do przemocy – starcie między Mildred Hayes a lokalnymi siłami porządkowymi przeradza się w otwartą wojnę.

Do czego posunie się matka, której córka zostaje brutalnie zamordowana, a sprawa tkwi w miejscu? Właśnie o tym opowiada trzeci film Martina McDonagha – irlandzkiego dramaturga, scenarzysty i reżysera, którego nagrodzono Oscarem za „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” i nominowano za „Siedmiu psychopatów”.

Historia zaczyna się od tego, że Mildred Hayes wynajmuje trzy billboardy przy Drinkwater Road. „Punktem wyjścia była matka w żałobie decydująca się na wykupienie powierzchni reklamowej. Reszta napisała się sama. Mildred to silna, zdeterminowana i pełna gniewu kobieta, którą kieruje rozpacz. To jest trzon tej historii”. – mówi McDonagh.

I właśnie ta historia dała Frances McDormand szansę, aby wcielić się w kobiecą wersję współczesnego kowboja-samotnego mściciela.

„Inspirowałam się Johnem Wayne’em, bo nie ma kobiecych bohaterek, na których mogłam bazować. Mildred przypomina postać z klasycznego westernu, którego główny bohater idzie środkiem ulicy, wyciąga broń i załatwia wszystkich wokół. Tylko że Mildred nie ma gnata, a bystry umysł”. – mówi aktorka.

Wystarczy na nią spojrzeć, by dostrzec wyraźną inspirację Wayne’em, ale ja widzę  w wykreowanej przez niej postaci także Marlona Brando i Montgomery’ego Clifta”. – dodaje reżyser.

McDonagh pierwszy raz uczynił głównym bohaterem swego filmu kobietę. Mildred to najbardziej wytrwała i charakterna z wykreowanych przez niego postaci – zrozpaczona matka, która testuje swoje własne granice.

Głównym wątkiem jest konflikt Mildred z szeryfem. „Prowadzą swego rodzaju wojnę, ale oboje mają poniekąd rację i stąd bierze się napięcie i cały dramat”. – mówi reżyser.
Film pokazuje, co się dzieje, gdy wściekłość pozostaje nie zgaszona i tli się coraz bardziej.

Jak mówi McDonagh: „Co zrobić, gdy niewyobrażalnie cierpimy, a zżerająca nas złość prowadzi donikąd? Jak działać – konstruktywnie lub destrukcyjnie – by ruszyć sprawy naprzód? To bardzo interesujące. Mildred wie, że jej sytuacja jest beznadziejna, ale postanawia zrobić co w jej mocy, by wywołać chociaż promyczek nadziei. Ten film wyróżnia właśnie to główne założenie: przez cały czas towarzyszy nam myśl, że sprawa może wcale nie zostać rozwiązana, a zbrodniarz pozostanie na wolności”.

Największym wyzwaniem było połączenie czarnej komedii z silnymi i trudnymi emocjami Mildred. McDonagh zaufał aktorom i po prostu wiedział, że historii nie zabraknie humoru, mimo że bohaterowie przeżywają rozpacz, nie godzą się z niesprawiedliwością i są niechętni zmianom.

„To co spotkało córkę Mildred to wielka tragedia. Zależało mi na tym, by dominował ton czarnej komedii, ale pragnąłem też, by Mildred i jej walka – zarówno wewnętrzna jak i zewnętrzna – pozostawały na pierwszym planie”. – mówi reżyser.

Aktorzy cenią McDonagha właśnie za umiejętne łączenie tak różnych założeń. Jak mówi Lucas Hedges: „Dialogi są fenomenalne i prawdziwe – dla aktora to nie lada gratka. On pisze szczere do bólu i pełne emocji historie – momentami przyrównałbym go do współczesnego Szekspira”. Abbie Cornish dodaje: „Jego dzieła są bardzo surowe. Żadnych upiększeń czy sztuczek – po prostu czysta prawda”.

To najbardziej tragiczna historia w karierze McDonagha, a jednocześnie najbardziej przepełniona nadzieją. „Jej sercem jest wielki dramat, ale mam nadzieję, że humor i wzruszenia to równoważą. Właśnie tak widzę życie: nie brakuje w nim smutków, ale podchodzę do niego z humorem – nawet jeśli czarnym – i stawiam czoło trudnościom i beznadziei, nie tracąc wiary w to co dobre”. – mówi reżyser.

Gdy tuż za Ebbing w Missouri pojawiają się trzy tajemnicze billboardy, są wymierzone w jedną konkretną osobę – szeryfa Billa Willoughby’ego, który prowadzi śledztwo w sprawie zabójstwa córki Mildred. Im bliżej go poznajemy, tym bardziej staje się jasne, że on prowadzi wojnę nie tylko z Mildred, ale i z samym sobą.

„To przyzwoity gość, który widzi w ludziach dobro – taki stereotypowy porządny glina z małego miasteczka. Z rozwojem akcji odkrywamy, że ma poważne problemy ze zdrowiem i musi podjąć trudne decyzje. Mildred ma swoje powody, by z nim walczyć – i są jak najbardziej słuszne – ale on też ma swoje, które tłumaczą jego zachowania”. – mówi reżyser.

W roli szeryfa zobaczymy dwukrotnie nominowanego do Oscara Woody’ego Harrelsona, który współpracował już z McDonaghiem przy „Siedmiu psychopatach” i którego możemy obecnie oglądać w „Wojnie o planetę małp” i „Szklanym zamku”.

„Woody pokazał zupełnie inną twarz niż w <>. Szeryf jest poważniejszą, bardziej prawdziwą postacią. Woody obdarzył go humorem, ale też przyzwoitością, na czym bardzo mi zależało. Nie wyobrażam sobie, by ktoś wypadł w tej roli lepiej”. – mówi McDonagh.

Broadbent dodaje: „Woody często grywa wyjętych spoza prawa czy wyrzutków, a tym razem wciela się w stróża prawa – uczciwego, dobrego i uwielbianego przez mieszkańców miasteczka”.

Harrelson nie przepuściłby możliwości ponownej współpracy z McDonaghiem: „Martin jest szalenie utalentowany. Pisze żywym językiem, prawdziwie, bez popadania w zbędny patos. Właśnie takich historii nam trzeba. Fantastycznie potrafi uchwycić relacje międzyludzkie i pokazać humor i emocje, jakie towarzyszą każdemu człowiekowi”.

Aktor podkreśla, że w Willoughbym docenia umiejętność radzenia sobie z presją: „Mildred obwinia go za to, że morderca jej córki pozostaje na wolności, a on stawia czoło nie tylko obowiązkom szeryfa i uzasadnionemu żalowi Mildred, ale też własnym problemom. Mimo tylu stresów, nie jest ani sztywny, ani nerwowy. Ma stalowe nerwy i trzyma emocje na wodzy”.

Prawą ręką Willoughby’ego jest Dixon – temperamentny, szybciej działający niż myślący i podważający autorytet szeryfa. W tej roli zobaczymy Sama Rockwella znanego między innymi z „Naciągaczy”, „Pana idealnego” czy „Niebezpiecznego umysłu”.

„Dixon uosabia to, czym gardzi większość ludzi, a jednocześnie jest w nim coś wzruszającego – jakiś rodzaj dziwnej dziecięcej niewinności, która wynagradza wiele wad”. – mówi McDonagh.

„To chyba mój ulubiony bohater tej historii. Sam ma ogromny dar – potrafi zagrać bardzo wadliwego gościa w taki sposób, że jednak darzymy go sympatią. Nawet gdy Dixon zalicza wpadkę, jest w nim jakaś czysta dobroć i niewinność”. – mówi Harrelson.

McDonagh i Rockwell pracowali razem przy „Siedmiu psychopatach”, ale też przy sztuce „A Behanding in Spokane”. „Sam to jeden z moich ulubionych aktorów. Kiedy zanurza się w mroku, to po czubek głowy”. – mówi reżyser.

Wszechstronność aktora świetnie się sprawdziła w roli Dixona, który przechodzi dużą zmianę. „Sam i Martin dobrze się dogadują i rozumieją bez słów. Sam doskonale potrafi wyczuć oczekiwania Martina i jest otwarty na różne opcje: przetestowali ich wiele, jeśli chodzi o Dixona. To niebywałe, że Sam umie być jednocześnie zabawny, tragiczny i smutny”. – mówi Broadbent.

McDormand jest zachwycona kolegą z planu: „To jego najlepsza rola. Między Samem i Martinem jest godna pozazdroszczenia symbioza i z każdą produkcją widać to coraz bardziej. Wspaniale mi się gra z Samem, bo oboje darzymy swoje rzemiosło z należytym szacunkiem. On jest kompletnie nieprzewidywalny i to jest w nim najpiękniejsze – porównałabym wspólne sceny do przejażdżki kolejką górską. Od razu się wyczuliśmy i wiedzieliśmy, że współpraca będzie udana. Nie baliśmy się eksplorować niezbadanych obszarów, ale nie przekroczyliśmy granicy. W postaci Dixona najbardziej podoba mi się to, że nie jest karykaturalna i darzymy ją zrozumieniem”.

Rockwell – podobnie jak pozostali aktorzy – chwali pióro McDonagha: „Martin pięknie pisze o tematach tabu i prowokuje dyskusje w ciekawy sposób”. Aktor zauważa też, że chociaż McDonagh jest Irlandczykiem, świetnie rozumie amerykańską małomiasteczkową mentalność: „On doskonale wie, co się dzieje w umysłach klasy robotniczej, bo wychował się w irlandzkim miasteczku, w którym naoglądał się wielu problemów, z jakimi borykamy się w Stanach. Sądzę, że ta historia mogłaby się rozgrywać i w Irlandii, i na Brooklynie”. Rockwell opisuje swojego bohatera w następujący sposób: „Dixon to klasyczna postać przywodząca na myśl Edmunda z <<Króla Lira>> – pełen gniewu i żalu o to, że zawsze traktowano go niesprawiedliwie. Początkowo wydaje się, że to czarny charakter, ale sprawa nie jest taka prosta”.

„Każdy z nas może się z nim identyfikować i myślę, że większość z nas rozumie jego zapatrzenie w szeryfa. Wszyscy potrzebujemy wzorców i łakniemy aprobaty autorytetu”. – dodaje aktor.

Rockwell i Harrelson szybko znaleźli wspólny język przy budowaniu relacji Dixona i Willoughby’ego. „Woody jest moralnym kompasem i nie brakuje mu luzu, dzięki czemu człowiek czuje się przy nim bezpiecznie. Do tego – jak każdy wielki aktor – ma w sobie dawkę fascynującej łobuzerii. Nigdy nie wiadomo, czego się po nim spodziewać!”. – mówi.

McDonagh i Rockwell od początku byli przekonani, że nie chcą, by Dixon choć przez sekundę był karykaturalny. „To człowiek pełen wad, co oczywiście budzi śmiech, ale nie powinno być śmieszne. Stąpałem po cienkiej linie, bo w przypadku takich postaci łatwo wpaść w pułapkę przesadnego humoru albo przeciwnie – patosu. Zależało mi na tym, by stworzyć bohatera, który budzi sprzeczne uczucia i słania do refleksji. Chcę, żeby Dixon was wkurzał, ale też bawił i żebyście mu współczuli”. – podsumowuje Rockwell.

Wielu z Was pewnie zastanawia się czy warto iść na ten film do kina. Jeżeli należysz do tej grupy, to czym prędzej daruj sobie wewnętrzne rozterki i rezerwuj bilety do kina kiedy tylko będziesz mieć taką możliwość. Owszem dwu godzinny dramat, pozbawiony efektów SF i żartów na poziomie „Nie zadzieraj z fryzjerem”, może wydawać się męczący, ale uwierz mi – to jeden z lepszych filmów jaki zobaczysz w tym roku, a jeżeli tak jak ja cenisz sobie talen Sama Rockwella, to nie muszę Ci chyba zbyt długo przekonywać. Po prostu pędź do kina!

 

Kino – Masz ochotę wybrać się do kina na film? Kochasz multipleks czy wolisz kino niszowe? WaszaWawa.pl to idealny blog dla Ciebie i Twoich znajomych. Dzięki WaszaWawa.pl poznasz bieżący repertuar kin. Dowiesz się o nowościach filmowych oraz w jakim kinie grają Twój film. Blog WaszaWawa publikuje informacje o nowościach filmowych, premierach Warszawie. Dzięki niemu dowiesz się gdzie i kiedy Twój film wchodzi do kin. Zdobędziesz bilety do kina, jako pierwszy zobaczysz najnowszy trailer filmu i dowiesz się o ciekawych wydarzeniach filmowych w Warszawie. WaszaWawa to darmowa baza najważniejszych informacji na temat filmów w Warszawie. Premiery filmowe, repertuar kin, co warto zobaczyć w kinie, jakie filmy warto obejrzeć, poznasz film który zarobił najwięcej pieniędzy. Jakie kina w Warszawie grają teraz Twój film? Ten blog to dla Ciebie doskonała baza wiedzy.