Ciepłe miesiące to czas, gdy w końcu możemy odpocząć w ogrodzie lub na tarasie. Niestety, ten sielski klimat często psują nieproszeni goście. Zwykła mucha czy komar to jedno, ale problem staje się poważny, gdy w pobliżu naszego domu zadomowią się agresywne owady błonkoskrzydłe. Problem ten dotyczy nie tylko wsi, ale też dużych miast jak Warszawa i jej obrzeża, gdzie gęsta zabudowa wręcz zachęca owady do zakładania gniazd. Co zrobić w takiej sytuacji i dlaczego lepiej nie brać spraw w swoje ręce?
Gdzie osy i szerszenie najchętniej budują swoje gniazda?
Osy i szerszenie to prawdziwi mistrzowie kamuflażu. Rzadko budują swoje gniazda w miejscach, które od razu rzucają się w oczy. Zdecydowanie preferują ciche, trudno dostępne i osłonięte od wiatru zakamarki. Bardzo często na swój nowy dom wybierają nasze poddasza, strychy czy przestrzenie pod podbitką dachową. Nierzadko sporym problemem staje się gniazdo w elewacji – owadom wystarczy najmniejsza szczelina w ociepleniu, by wejść do środka i zacząć budowę wielkiej kolonii.
Lubią też altany ogrodowe, rzadko używane komórki na narzędzia, a nawet opuszczone budki dla ptaków. Najczęściej o problemie dowiadujemy się dopiero wtedy, gdy zauważymy wzmożony ruch owadów wlatujących i wylatujących z jednego konkretnego punktu. W takim momencie gniazdo może mieć już rozmiary piłki nożnej.
Zagrożenia dla domowników – z czym wiąże się użądlenie?
Bliskie sąsiedztwo tych owadów to nie tylko ciągły niepokój, ale przede wszystkim realne niebezpieczeństwo dla zdrowia. Osy i szerszenie są mocno terytorialne. Jeśli poczują, że zbliżyliśmy się za bardzo do ich gniazda, zaatakują bez wahania. W przeciwieństwie do pszczół, owady te nie tracą żądła, co oznacza, że mogą użądlić jedną osobę wielokrotnie w ciągu kilku sekund.
Sam jad wywołuje bardzo silny ból, pieczenie i sporą opuchliznę. Jednak największym zagrożeniem jest wstrząs anafilaktyczny. Może on wystąpić u osób uczulonych – a warto pamiętać, że wielu ludzi dowiaduje się o swojej alergii na jad dopiero w momencie użądlenia. Zmasowany atak szerszeni to sytuacja bezpośredniego zagrożenia życia, nawet dla w pełni zdrowego, dorosłego człowieka.
Domowe metody walki z owadami – oszczędność, która może sporo kosztować
Gdy odkrywamy gniazdo, pierwszą myślą bywa chęć pozbycia się go na własną rękę. Internetowe fora są wręcz pełne „genialnych” porad na ten temat. Ludzie próbują strącać kokony długim kijem, zalewać je wrzątkiem, opryskiwać popularnymi dezodorantami czy nawet wypalać. Częstym „hitem” jest też używanie pianki montażowej, by zakleić otwór wlotowy w elewacji.
Takie działania to dosłownie proszenie się o kłopoty. Rozdrażnione owady nie zginą pod warstwą pianki – w panice zaczną szukać innego wyjścia, często przegryzając się przez warstwy izolacji prosto do wnętrza naszego domu. Co więcej, agresywny rój natychmiast rzuci się do ataku na osobę niszczącą gniazdo. Brak specjalistycznej odzieży ochronnej i odpowiedniego sprzętu niemal zawsze kończy się bolesną wizytą na ostrym dyżurze.
Bezpieczne i skuteczne usuwanie gniazd os i szerszeni w Warszawie
Jedynym rozsądnym wyjściem w przypadku zlokalizowania owadziego problemu jest wezwanie fachowców z dezpro.pl. Profesjonaliści podchodzą do tematu zupełnie inaczej i dysponują grubymi kombinezonami ochronnymi, które zabezpieczają całe ciało. Mają też do dyspozycji sprzęt, o którym przy domowych metodach można tylko pomarzyć, np. kamery termowizyjne pozwalające zlokalizować gniazda ukryte głęboko w murach warszawskich domów i kamienic.
Dzięki temu fachowcy wiedzą dokładnie, gdzie zaaplikować środek, bez konieczności rozbierania pół ściany czy niszczenia docieplenia. Profesjonalna chemia działa błyskawicznie i neutralizuje całą kolonię u źródła. Jeśli zależy nam na bezpieczeństwie rodziny i świętym spokoju, nie ma sensu ryzykować. Sprawdzone, profesjonalne usuwanie gniazd os i szerszeni gwarantuje, że problem zniknie szybko, dyskretnie i co najważniejsze – bezpowrotnie.
Artykuł sponsorowany







